28 paź 2016

Ciuchlandowe love - wielki haul lumpeksowy




Witam wszystkich bardzo serdecznie!
Dziś post z serii, którą bardzo lubicie i na którą zawsze mocno czekacie. Mowa oczywiście o wpisie z nowościami z ciuchlandu! Tym razem będzie to naprawdę spory haul, bo nazbierało mi się mnóstwo rzeczy, które upolowałam na przełomie dwóch ostatnich miesięcy. Część rzeczy udało mi się dorwać jeszcze w Janowie (przypominam: mój ulubiony ciuchland to ten nad Lewiatanem:)), natomiast resztę kupiłam już tutaj, w Lublinie. Jednak żeby zachować pewien ład i porządek, zacznę od pokazania rzeczy, które dorwałam w Janowie. Przy okazji podzielę się z Wami swoimi obserwacjami i poradami odnośnie kupowania w sklepach z tanią odzieżą, mam nadzieję, że okażą się one dla Was przydatne.

Uprzedzam - będzie tego naprawdę sporo!!! 



* * * 

Na pierwszy ogień idą rzeczy, które kupiłam już ponad miesiąc temu i są to raczej elementy bazowe, stanowiące podstawę dla wielu stylizacji. I o to mi chodziło!
Tu pojawia się też punkt pierwszy, jeśli chodzi o moje subiektywne "zasady" kupowania w ciuchlandzie:

1. Szukaj rzeczy bazowych, dobrych jakościowo, które posłużą Ci jako baza dla innych ubrań, które już posiadasz w swojej szafie. 

Wydaje mi się, że czasem zapominamy o tym punkcie i łapiemy w ręce rzeczy totalnie pojechane, szalone, nie w naszym stylu, które potem prawdopodobnie wylądują na dnie szafy. Przynajmniej ja dość często popełniałam taki błąd i teraz płacę za to niedomykającą się szafą. 




Klasyczny, biały T-shirt z ładnym dekoltem i kieszonką z przodu to jeden z moich ulubionych łowów. Spytacie: co jest takiego w zwykłej bluzce i czym tu się podniecać?
Zatem odpowiadam: to właśnie jej zwyczajność podoba mi się najbardziej. Wbrew pozorom znalezienie właśnie takiego T-shirtu nie należy do najłatwiejszych zadań, dlatego tym bardziej się cieszę, że w końcu udało mi się upolować idealny model - o takim marzyłam!
Bluzka nie dość, że układa się na ciele po prostu przepięknie, to jest jeszcze w 60% wykonana z bawełny!
Przyznam Wam się, że kilka lat temu podczas szperania w ciuchlandzie nie zwracałam zbyt wielkiej uwagi na skład rzeczy, którą zamierzałam kupić. Dziś widzę, że był to błąd! W lumpeksach często można znaleźć ubrania naprawdę dobre jakościowo i choć sprawdzenie składu zajmuje odrobinę więcej czasu niż samo złapanie rzeczy i włożenie do koszyka, to uważam, że warto. Można takim sposobem natrafić na takie perełki jak ta koszulka, albo sweterki, o których za moment...;-) 






*



Kolejna bazowa rzecz, na której zakup się zdecydowałam to cienki, czarny sweterek z golfem - tak, oficjalnie przyznaję, mam bzika na punkcie golfów!!! Co jest dość zadziwiające, bo jeszcze kilka lat temu nie mogłam ich na siebie założyć, tak mi się nie podobały. Kobieta zmienną jest ;-) 
Ten sweter na pierwszy rzut oka nie wyróżnia się niczym szczególnym na tle innych, ale mnie urzekła ta piona linia biegnąca przez środek - niby nic, a jednak coś, co przyciąga spojrzenie i sprawia, że zwykła rzecz staje się bardziej ciekawa. 


*




Kolejny sweter, który dorwałam to według mnie totalna perełka! Nie dość, że ma przepiękny czerwony kolor, oczywiście ma też golf, bo jakżeby inaczej, a co najważniejsze - jest w 100% wykonany z kaszmiru! 
To zdecydowanie jeden z moich ulubionych swetrów tej jesieni, jest bardzo ciepły, milusi, mnie o dziwo nie gryzie, no cud miód! Wykorzystałam go już oczywiście do jesiennych zdjęć, które mam nadzieję niebawem zobaczycie w całości na blogu ;-) 




*




Kolejne dwa swetry (a później jeszcze kolejny...) świadczą o mojej "małej" manii, jaką jest kupowanie swetrów w podobnych odcieniach szarości, tzw. melanżowych. Po prostu uwielbiam tego typu ubrania, dlatego nie było mi szkoda wydawać pieniędzy na swetry, w którym wiem, że będę chodzić, które idealnie wpasowują się w mój gust i tworzą mój styl - a przynajmniej taką mam nadzieję.

I tu kolejna zasada/porada, którą chcę się z Wami podzielić:

2. Będąc w ciuchlandzie nie szukajcie tylko swojego rozmiaru, czasami za duży o dwa rozmiary sweter może stworzyć świetną bazę dla luźnej stylizacji, poza tym według mnie sweter wręcz powinien być duży, obszerny, nie ograniczający ruchów. 
Nie zrażajcie się brakiem swojego rozmiaru tylko szukajcie rzeczy, które możecie potem nosić jako tak zwane oversize ;-)







Podobne sweterki znajdziecie tutaj:





*




Kolejne dwa sweterki, które zagościły w mojej szafie, to zdecydowanie coś w jaśniejszych odcieniach - bo takie też się przydają, rzecz jasna!




Pierwszy z nich to gruby sweter z ogromnym golfem (taaak, znowu!), który jest bardzo ciepły i sprawdza się świetnie w te coraz chłodniejsze jesienne dni. 






*




Natomiast drugi to kolejna perełka jeśli chodzi o jakość - kolejny kaszmirowy sweterek w mojej kolekcji!
Tym razem z pięknym dekoltem, pod który idealnie pasują koronkowe staniki, które jak wiecie - uwielbiam! 
Ten sweterek jest na mnie troszkę za duży, ale tak jak wspominałam Wam w drugiej z zasad - czasami warto kupić coś niekoniecznie w swoim rozmiarze ;-)


 

Ten sweter także miał swoją premierę podczas sesji zdjęciowej:



*




I na koniec zakupów poczynionych w Janowie kolejny niezwykły zwyklak. Niezwykły, bo zawiera w swoim składzie wełnę. Tym razem jest to sweterek mocno przylegający do ciała, ale takie też się przydają!
Dodatkowo sweterek pochodzi z firmy Gap ;-) 


*

Przechodzimy do zakupów, które zrobiłam na przestrzeni tego miesiąca w Lublinie. 

Za pierwszym razem wybrałyśmy się do ciucha całkiem liczną ekipą (laski, pozdrawiam! :*) w dzień, kiedy cały towar kosztował złotówkę. I tu kolejna moja rada:

3. Jeśli wybieracie się na zakupy w lumpeksie w dzień, kiedy wszystko kosztuje złotówkę, bądźcie na miejscu kilka minut przed otwarciem. Zwykle w takie dni chętnych jest najwięcej i towar bardzo szybko znika z wieszaków - dlatego warto wybrać się trochę wcześniej i zająć odpowiednie pozycje "bojowe" :D





Jako iż jak wspomniałam wcześniej, cały towar kosztował złotóweczkę, nie mogłam sobie odmówić zakupu zwykłej, szarej bluzeczki, która może służyć nawet jako podkoszulek pod sweter. Za złotówkę myślę, że warto kupować właśnie takie podstawowe rzeczy, które zawsze się przydadzą ;-) 




*




Kolejną bluzkę kupiłam raczej z myślą o lecie ewentualnie wyjściach do klubu (które zdarzają mi się baaardzo rzadko:D), bo jest cieniutka i na pewno nie nada się na tak zimną jesienną porę, jaką obecnie mamy. Ale w lecie, do szortów i sportowych butów - będzie jak ulał!




*




I tak jak wspomniałam wcześniej - moja obsesja na punkcie melanżowych swetrów trwa w najlepsze.
Doszło do takiego momentu, kiedy wszyscy się ze mnie śmieją i mówią "po co Ci kolejny taki sweter?!", ale no cóż... tak jak wspomniałam - uwielbiam takie kolory i czuję się w nich zdecydowanie najlepiej. 

 Ten sweterek ma tak przyjemny materiał, że kiedy go założę - nie mam ochoty go zdejmować!


On także miał już swoją "premierę" podczas sesji z Ulą, zresztą w duecie ze spódniczką, którą za moment zobaczycie!




*




A spódniczkę, o której mowa wyszukała mi Natalka (jeszcze raz bardzo dziękuje!).

W tym momencie przyszła mi do głowy kolejna zasada, która w praktyce okazuje się niesamowicie użyteczna, mianowicie:

4. Wybierajcie się do lumpeksu z kimś bliskim, lub większą grupą osób. Możecie się wtedy rozdzielić, każde z Was będzie przeszukiwało inne działy i wybierało rzeczy z myślą o sobie, ale także o Was. Potem zrobicie selekcję, pooceniacie swoje łupy, co może pomóc w podjęciu decyzji na co tym razem się zdecydować ;-)




*




Tę sukienkę również wyszperała dla mnie Natalia, za co jestem jej ogromnie wdzięczna, bo już zdążyłam się w niej zakochać!
Sami powiedzcie, czyż nie jest piękna?! W bardzo jesiennym kolorze, zapinana na guziki i u dołu rozkloszowana. No cudo, po prostu cudo! Bardzo się cieszę, że ją u siebie mam i ją także zdążyłyśmy już wykorzystać do zdjęć, efekty niebawem!







*

Pora zaprezentować moje najświeższe łupy, które dorwałam w środę: tym razem wybrałyśmy się do dwóch ciuchlandów - w jednym wszystko kosztowało złotówkę, a w drugim akurat był nowy towar.



Tym razem nie poszalałam na złotówce, bo jakoś nie miałam siły i cierpliwości żeby przeszukiwać te wieszaki i przeciskać się przez ten ogromny tłum ludzi. 

I tu ważna sprawa: 

5. Jeśli wybieracie się do ciuchlandu w dzień nowego towaru lub kiedy towar kosztuje złotówkę - uzbrójcie się w cierpliwość!!!
Ludzi będzie na pewno mnóstwo, często zdarza się, że ktoś nas popycha, przepycha, wbija łokcie w żebra itd itp. Jeśli więc nie przepadacie za takimi "atrakcjami" to sobie odpuście - nie ma co sobie szargać nerwów, żadne ciuchy nie są tego warte. 


Jedyną rzecz, jaką udało mi się złowić za złotówkę to ten granatowy sweterek - bardzo twarzowy ;-)




*

Kolejne rzeczy, które zobaczycie, kupiłam już za regularną cenę, a i tak za nie wszystkie zapłaciłam mniej niż 100 zł! A biorąc pod uwagę, jakie rzeczy udało mi się znaleźć to ta kwota jest naprawdę imponująco niewielka ;-)




Pierwsza rzecz to przesłodki sweterek w cukierkowym odcieniu różu, w dodatku zupełnie nie zniszczony, wygląda jak nowy! Nie mogłam mu się oprzeć, co tylko świadczy o tym, że mimo prawie 23 lat na karku wciąż tkwi we mnie mała dziewczynka lubująca się w takich kolorach ;-)




*




Kolejny sweter, a w zasadzie kardigan to spełnienie moich marzeń. Już od dawna myślałam nad zakupem dłuższego, cienkiego szarego sweterka, którego mogłabym traktować jako narzutkę. Ten jest naprawdę idealny, dokładnie taki, jak chciałam! 
Co tu dużo mówić - jak widać chodzenie do lumpeksów czasami może pomóc w spełnianiu marzeń, nawet tych najmniejszych ;-)




*




Kolejna rzecz jest totalnie w moim stylu! Mowa o białej bluzeczce w stylu boho, zakochałam się w niej od pierwszego zobaczenia! Myślę, że sprawdzi się zarówno latem, jak i teraz, kiedy narzucę na nią grubszy sweter, będzie stanowiła idealną bazę. 





*




Kolejną rzecz tak naprawdę przechwyciłam od swojej koleżanki, która jednak nie zdecydowała się na zakup. Mi za to przyda się taka zwykła, czarna spódniczka, wykonana z cienkiego materiału. Sprawdzi się świetnie do codziennych stylizacji z czarnymi, grubymi rajstopami i swetrem :)


*




Zakupu spodni nie planowałam, ale gdy je zobaczyłam i okazało się, że są nawet w moim rozmiarze i kosztują całe 7 zł to zmieniłam swoje plany ;-) 
Co prawda spodnie mają rozdarcie na wysokości kolana, ale to nie szkodzi - zrobię sobie w tym miejscu dziurę, czym idealnie wpiszę się we wciąż obecne trendy na noszenie podartych spodni. 


*




I na koniec tego ogromnego haulu zostawiłam prawdziwą perełkę, którą zawdzięczam swojej mistrzyni wyszukiwania płaszczy w ciuchlandach (K., dziękuję raz jeszcze!!! <3). 
Zwykle kiedy idę do ciuchlandu nastawiona na znalezienie konkretnej rzeczy to nie udaje mi się jej dorwać, jednak tym razem było zupełnie inaczej! Moja koleżanka zaraz po wejściu zgarnęła ten płaszczyk i spełniła moje marzenia. Sami przyznajcie, że to prawdziwe cudo. Podoba mi się w nim wszystko, począwszy od koloru (może trochę niestandardowy, ale na pewno oryginalny), a na kroju kończąc. 
Płaszcz ma w swoim składzie wełnę, dlatego zdecydowałam się na oddanie go do pralni chemicznej. I tak, za naprawdę porządny, ciepły i niezniszczony płaszcz zapłaciłam 55 zł (razem z kosztem prania), co wydaje mi się być BARDZO atrakcyjną ceną, bo w sieciówkach musielibyśmy wydać co najmniej 5 razy tyle, a czasem nawet więcej. 

Mam nadzieję, że ta ostatnia rzecz przekonała Was, że naprawdę warto od czasu do czasu zaglądać do lumpeksów, bo trafiają się tam prawdziwe perełki. 
Wystarczy odrobina cierpliwości, dużo wolnego czasu, odporność na trącanie innych ludzi i przełamanie swoich wewnętrznych barier związanych z kupowaniem używanych ubrań. Tak naprawdę można znaleźć też ubrania zupełnie niezniszczone, a czasem nawet nowe, z metkami. 



Inne płaszcze tego typu znajdziecie tutaj:



1. KLIK  2. KLIK  3. KLIK 
4. KLIK   5. KLIK   6. KLIK 




*

Wierzę, że są tu osoby, które zdołałam przekonać do tego, że chodzenie do ciuchlandów wcale nie jest obciachowe i że ci z Was, którzy jeszcze nie zaczęli swojej przygody z lumpeksami - po przeczytaniu tego wpisu nabiorą na to chęci.
Jeśli tak to z całego serca życzę Wam udanych łowów!

Tymczasem zmykam, miłego wieczoru,
xoxo




8 komentarzy:

  1. Ile pięknych rzeczy! Zainspirowałaś mnie, żeby odwiedzić w końcu ulubione ciucholandy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta zwykłą białą koszulka jest urocza! :) I jasny kaszmirowy sweterek. I ten różowy z H&M'u.

    OdpowiedzUsuń
  3. Najpiękniejszy jest ten kaszmirowy jasny :) wygląda jak nówka :)

    pozdrawiam
    katarzynakoziej.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nigdy nie mogę nic znaleźć.. :( chyba, że szare swetry hahaha!
    Piękne wszystko, zwłaszcza płaszczyk! Ja znalazłam swój 4 lata temu... za 18 zł, z metką, wełniany i cieplutki - lekko rozkloszowany. I do tej pory każdy się nim zachwyca:D <3

    OdpowiedzUsuń
  5. piękna ta zielona sukienka, a Ty w koczku jejuu <3 cudowna!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakie ciuchlandy w Lublinie polecasz ? :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę Ci powiedzieć,że po każdym Twoim wpisie z tej serii nabieram tak wielkiej ochoty na jakieś ,,polowanie'',że w żaden sposób nie mogę się powstrzymać :) Ty razem było podobnie i zakończyło się dużym sukcesem :D O dziwo, choć często zaglądam do tego typu sklepów tak rzadko znajduje tam coś z kategorii ,,super'' za to po przeczytaniu takiego wpisu roznosi mnie energia i zakupy udają się na 100% :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze! ;)