9 lip 2017

Czas ze sceny zejść.





Kochani...
Tak naprawdę nie do końca wiem, od czego powinnam zacząć dzisiejszy wpis. 
Jak to mówią: jak nie wiesz od czego zacząć, to zacznij od początku.

Decyzja, którą dziś ostatecznie podjęłam, kiełkowała w moim sercu już dłuższy czas, jednak wciąż zdawałam się nie zwracać na to uwagi, spychałam te myśli na margines świadomości. 
Dzisiaj coś we mnie pękło i nareszcie zrozumiałam, co powinnam zrobić. 
Prawdopodobnie domyślacie się, o co chodzi widząc sam tytuł wpisu.

Tak. Nadszedł czas, aby zejść ze sceny. 
I tak byłam na niej dość długo, możliwe nawet, że zbyt długo. 
Bloga założyłam dokładnie 24 lipca 2011 roku. Początkowo chciałam dodawać tutaj zdjęcia z sesji, których w tamtym czasie robiliśmy mnóstwo, jednak później rozszerzyłam tematykę o stylizacje i wszelkie urodowe tematy. Od czasu do czasu pojawiały się także posty dotyczące książek, posty bardziej życiowe, codzienne, na wpisach z makijażami kończąc. To był piękny czas - nie skłamię pisząc te słowa. Naprawdę czułam się spełniona prowadząc bloga, dzieląc się z Wami sobą, swoją codziennością, swoim poszukiwaniem własnego stylu. Mimo wielu niepochlebnych opinii, których przeczytałam w ciągu tych sześciu lat całe mnóstwo, nie poddawałam się i robiłam swoje. Do dziś jestem z siebie dumna, bo nie dałam się złamać. 
Możecie myśleć - aż do teraz. Jednak moja decyzja nie jest chowaniem głowy w piasek. Po prostu... najprościej mówiąc: wypaliłam się. Już tego nie czuję. Nie sprawia mi to takiej przyjemności, jak kiedyś. W ostatnim wpisie wspominałam Wam nawet o uczuciu presji, którego nie znoszę. 
Między innymi stąd moja decyzja. Nie chcę robić niczego na siłę. Jeśli mam się zmuszać do tego, żeby coś tu napisać to nie mam na to ochoty. Nie będzie to szczere, będzie zakłamane, fałszywe. A fałszem się brzydzę. 
Ponadto trochę zmęczyło mnie to gnanie. Ten pęd za popularnością, za odsłonami, komentarzami. Chyba po prostu powoli z tego wyrastam. Poza tym w dzisiejszych czasach bloga może mieć każdy, dosłownie. Takich blogów jak mój jest cała masa w otchłani internetu, przez co ginę razem z tym, co tutaj pokazuję.
Nie mam parcia na szkło, ale nie lubię działań, które nie mają żadnego odzewu. Nie mam zamiaru prosić się o komentarze, błagać o udzielenie opinii. Jasne, od początku prowadziłam bloga dla samej siebie, jednak każdy twórca lubi mieć aktywnych odbiorców, którzy będą przy nim, którzy powiedzą mu szczerze co robi dobrze, a co źle. Wiem, że zebrałam tu spore grono wiernych obserwatorów i jestem niesamowicie wdzięczna, że niektórzy byli ze mną od początku istnienia tego bloga. Dziękuję Wam za to. 
I przepraszam, bo pewnie niektórzy będą rozczarowani takim obrotem sprawy. 
 Mam nadzieję, że mimo wszystko większość zrozumie moją decyzję i uszanuje ją. 

Ja mam ogromną potrzebę zamknięcia pewnego etapu w swoim życiu, a blog do niego należy. 
Czuję, że podejmuję dobrą decyzję, choć nie ukrywam, że jest mi też żal. Żal tego wszystkiego, co przez lata stworzyłam. 
Jednak wiem, że w każdej chwili będę mogła powrócić do starych wpisów, że będę śmiać się z samej siebie, ze swojego postępowania, ze swoich słów, z tego, czym się tu dzieliłam. 
Blog będę wspominać z ogromnym sentymentem, bo podczas jego prowadzenia nauczyłam się wielu rzeczy, o których nie będę dziś mówić, a które zachowam w pamięci. 
Cieszę się, że miałam swoje małe miejsce w sieci. 
Jednak wszystko ma w życiu swój czas.
Mój czas w tym miejscu właśnie dobiegł końca.

Dziękuję Wam.


* * * 

13 komentarzy:

  1. Może rzadko się tutaj udzielałam, ale śledziłam Twojego bloga jeszcze w gimnazjum, zazdroszcząc Ci łatwości pisania, talentu i stylizacji. Cóż, na wszystko w życiu przychodzi czas, rób dalej to, co czyni Cię szczęśliwą :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda ale może jeszcze wrócisz? Jak odpoczniesz od tego? A co z sesjami? Też nie będzie?! Niemożliwe 😶

    OdpowiedzUsuń
  3. Wydaje mi się, że to dobra decyzja. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystko ma swój początek i koniec. Jeśli tak będzie Ci lepiej, to rozumiemy. Powodzenia Kochana!

    OdpowiedzUsuń
  5. Też jestem zdania, żeby nie robić nic wbrew sobie. Po co się zmuszać dla innych. Ale jednak szkoda, bo lubiłam tu wpadać :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Bywałam na tym blogu od dobrych kilku lat, śledziłam nowe posty, inspirowałam się cudownymi zdjęciami, mądrymi przemyśleniami i oryginalnym stylem. Mimo wszystko rozumiem i życzę Ci wszystkiego co najlepsze na przyszłość! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Życzę Ci przede wszystkim szczęścia i radości z życia. Życie składa się z pewnych etapów, które kolejno zaliczamy i nie raz mamy chęć odciąć się od przeszłości, by ze świeżością w głowie zrobić kolejny krok. Rób, co uważasz za słuszne. Miło, że bloga nie usuwasz. Zawsze przyjemnie będzie zerknąć na stare wpisy. :)
    Pozdrawiam i spełnienia życzę! <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Będziemy tęsknić Pomarańczko :((

    OdpowiedzUsuń
  9. szkoda, ale rozumiem w 100%, sama miałam myśli żeby zrezygnować z życia w internecie chociażby dlatego, że fb straaasznie ograniczył widoczność i tak naprawdę po co tworzyć skoro nikt tego nie widzi... mimo wszystko mam nadzieję, że zatęsknisz i wrócisz za jakiś czas :)) szczęścia!

    OdpowiedzUsuń
  10. Wielka szkoda! Z ogromną przyjemnością patrzyło się na Twój talent do pozowania, do ubierania codzienności w tak piękne słowa, wszystkie rozterki i szczęśliwe chwile. Będzie brakować ciuchowych i make-up wpisów. Ale rozumiem i szanuję! Bądź szczęśliwa, i rób to co Cię uszczęśliwia. A ja będę podglądać co u Ciebie na insta ( o ile z nim tez nie kończysz :< ). Pozdrawiam i życzę wszystkiego co najlepsze! :) :*

    OdpowiedzUsuń
  11. W życiu warto robić to co uszczęśliwia, życzę Ci radości z życia i spełnienia !!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze! ;)